czwartek, 16 maja 2019

Nowości pielęgnacyjne

Cześć, dziś kolejny post o kosmetykach, jednak tym razem do pielęgnacji. Zauważyłam, że wpisy z Rzymu przeplatają się z kosmetycznymi, jednak mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza. W miesiącu ubiegłym, czyli kwietniu dostałam oraz kupiłam kilka nowości do pielęgnacji twarzy, oraz włosów i dziś chcę Wam je pokazać. Przepraszam, że znowu była taka przerwa, ale miałam matury.

1. Fresh Juice od Bielendy. Jest to oczyszczający żel z kwasem hialuronowym do mycia buzi. Używam go jako drugi etap pielęgnacji azjatyckiej. Pachnie przecudownie, zapach kojarzy mi się z jakimiś cukierkami owocowymi lub galaretkami obtoczonymi w cukrze. Jest bardzo wydajny i dobrze oczyszcza twarz. Nie podrażnia skóry, dobrze się pieni.
2. Tonik liście manuka od Ziaja. Ja od czasów gimnazjum jestem zakochana w kosmetykach tej firmy z dwóch powodów: są tanie i dobre. Z tej serii miałam wcześniej żel oczyszczający i sprawdzał się idealnie, a teraz przyszedł czas na tonik. Pozostawia po sobie przyjemne uczucie orzeźwienia, miększą skórę twarzy oraz zmniejsza widoczność porów.
3. Smoothie Mask od Bielendy. To jest tak cudowna maska. Stosuję ją na noc, by lepiej działała. Bardzo intensywnie pachnie, ale nie jest to zbyt słodki zapach. A gdy się ja nakłada, jest bardzo miękka, nie jest tłusta, przypomina bardziej taką piankę. Jestem zadowolona z jej działania, bardzo dobrze odżywia skórę.
Emulsja nawilżająco ochronna SPF 30 Witamina E z The Body Shop. Ten produkt jest rewelacyjny! Świetnie nawilża twarz, a najważniejsze, że bardzo długo utrzymuje się na skórze. Chroni przed promieniami UVA i UVB, co jest bardzo ważne przez cały rok nie tylko latem. Zostawia skórę miętką, gładką i rewelacyjnie nawilżoną. Pompka pomaga w aplikacji, choć jedynym jak dla mnie minusem jest bardzo wodnista konsystencja, ale mimo tego produkt jest genialny.
Miya My Super Skin olejek do demakijażu. Jak wiecie jestem wielka fanką stosowania olejków zamiast płynu micelarnego. Po tym, jak wycofano Kolastynęne długo nie mogla znaleźć godnego następcy, aż tu jednego dnia przeglądając na Cocolite znalazłam tą markę. Cenę ma przystępną ponieważ jest to ok 30/35 zł, bardzo dobrze usuwa makijaż, pięknie pachnie oraz nawilża. Jestem z niego bardzo zadowolona, kupiłam go w na początku lutego, a jesteśmy w połowie maja, a ja wciąż go używam. Jest bardzo wydajny bo korzystam z niego dwa razy dziennie.

Bioliq-oczyszczający żel do twarzy. Z tego produktu jestem najmniej zadowolona. Zapach ma przyjemny, całkiem nieźle oczyszcza, ale przez główkę, która jest szczoteczką bardzo trudno aplikuje się produkt. Nie wygodnie było mi naciskać tubkę, a w międzyczasie masować skórę bo żel nie wylatywał.
Tak wygląda szczoteczka z bliska, ma silikonowe ząbki, które mają dokładniej oczyszczać twarz. Mnie się ten produkt nie sprawdził.
Odżywka Granat i Paczula z Organic Shop.  Kosztuje ok 14 zł, a idealnie nawilża włosy, jest wydajna i cudownie pachnie choć z początku drażnił mnie zapach paczuli, jednak idzie się do niego przyzwyczaić. Włosy po tym produkcie są niesamowicie miękkie i delikatne w dotyku.
Odżywka do włosów z bazylią. Jest to odżywka, Zawiera keratynę, która ma uzupełnić naturalny niedobór składników tworzących strukturę włosów. Jak to wygląda w praktyce ? Moim zdaniem odżywka nie pachnie za dobrze, ale nie to jest jest zadaniem. Czy mniej wypadają mi włosy ? Nic takiego nie zauważyłam. Jednak pozostawia włosy dobrze nawilżone taki plus.

Używał ktoś z Was, któregoś z tych kosmetyków ? Jak wrażenia ?
Miłego dnia!

sobota, 27 kwietnia 2019

Ile właściwie kosztuje Rzym ?

Cześć, tak jak wspominałam we wpisie Lecę do Rzymu, tak postanowiłam napisać posta o kosztach podróży. Jestem po dwóch kwalifikacjach w zawodzie technik obsługi ruchu turystycznego, przez co kalkulacja wyjazdu była dla mnie przyjemnością. Od dziecka uwielbiałam planować różne imprezy, podróże, wtedy miałam bardzo bogatą wyobraźnię. Zaplanowałam, że swoją osiemnastkę wyprawię w Indiach na słoniach, rozumiecie to ? Jednak życie jest inne, niż byśmy chcieli. Z początku planowaliśmy spontaniczny wyjazd na Teneryfę, znalazłam loty, mieszkanie już byliśmy zdecydowani na ten kierunek. Jednak znalazłam tańsze loty do Rzymu i wspólnie postanowiliśmy, że zmieniamy plany. W wiecznym mieście jest o wiele więcej do zwiedzania niż na Teneryfie. No to zaczynamy.

Transport.

Jak wiemy, stolica Włoch nie należy do najtańszych, jednak dużo jej brakuje do najdroższej stolicy Europy-Kopenhagi. Jednak sam lot do tego miasta nie jest najdroższy. Jeśli odpowiednio wcześnie weźmiemy się za poszukiwanie, lotu tym taniej go kupimy. Jednak gdy znajdziemy super promocję, warto kupić ją od razu po chwilę później może zdrożeć. Płaciliśmy od razu za lot w dwie strony, z wykupieniem dodatkowego bagażu podręcznego do 10 kg i pierwszeństwem wejścia na pokład. Nie wykupiliśmy jednak miejsc koło siebie, jednak udało nam się pozamieniać z innymi pasażerami. Są to zbędnie wydane pieniądze jak dla mnie. Na pokładzie samolotu skusiłam się na zjedzenie kurczaka tikka masala, który nie był zły. Na miejscu musieliśmy wykorzystać autobus, który zawiózł nas w okolice miejsca zakwaterowania. Użyliśmy firmy Terravision, choć nie była to najtańsza opcja.

Ciekawostka: kiedy decydowałam się na zakup biletów, zauważyłam zmianę ceny czterokrotnie. Gdybym kupiła 5 minut później, musiałabym dopłacić kolejne 160 zł.

Koszt bilety lotniczego: 194 zł w dwie strony + 67 zł za dodatkowy bagaż = 261 zł/os.
Koszt transferu: 6 euro/os/1 strona = 12 euro za drogę z lotniska i na lotnisko/os.
Danie na pokładzie: 6 euro
Metro: 1,50 euro

Zakwaterowanie.

Z początku mieliśmy wynająć jakiś domek, mieszkanie używając AirBnB. Gdybyśmy się na to zdecydowali, bylibyśmy zmuszeni do wykupienia 7-dniowego biletu na transport miejski, który kosztuje 24 euro ulgowy z tego, co pamiętam. Znaleźliśmy jednak na booking.com pokój dla 4 osób, w doskonałym położeniu. Znajdował się on obok dworca Głównego Termini, mieliśmy 4 km do Watykanu, 1,5 km do Forum Romanum, Koloseum, Fontanny di Trevi. Pod naszym miejscem noclegu był targ z jedzeniem, więc czego chcieć więcej. Jak przyjechaliśmy na miejsce, okolice naszego pokoju okazały się wyglądać jak łódzka Limanka. Pokój był mały jak na cztery osoby zdecydowanie za mały. Znajdowały się w nim dwa łóżka pojedyncze oraz jedno małżeńskie, szafa i dwa stoliki nocne i to wszystko. Jednak wizja, że będziemy mieli, wszędzie blisko była kusząca. Cena jednak była zdecydowanie za duża. Nocowaliśmy w miejscu zwanym I Love Termini.

Koszt noclegu: 135 euro/osoba/noclegów *

*w cenie tej był już zawarty podatek (coś jak u nas nad morzem), który kosztuje 3,5 euro/os/noc.

*jeśli robicie późny check in jak my 21/24 to musicie ponieść, dodatkowe koszta w naszym wypadku było to 10 euro za wszystkich. (Cena wacha się miedzy 10-50 euro).

Bilety Wstępu

Koloseum +Forum Romanum +Palatyn-jeśli macie do 25 lat za to wszystko zapłacicie 2 euro + 2 euro za zakup online, który oszczędzi Wam czas. Polecam ranne wejścia i zostawienie sobie dużo czasu na Palatyn. My nie wiedzieliśmy, jak duży jest, przez co nie starczyło nam czasu na zwiedzenie całego, a robi wrażenie i jest co zwiedzać.

Watykan- największy błąd. Z początku mieliśmy zwiedzać muzeum Watykańskie wraz z cudownymi ogrodami, jednak ta opcja się wysprzedała i zostaliśmy tylko z muzeum i Kaplicą Sykstyńska. Bardzo chcieliśmy zobaczyć Bazylikę Św.Piotra, jednak z opowiadań lokalnych przewodników, musielibyśmy dopłacić do naszej wycieczki, co nie było prawda. Cena za bilet ulgowy to 8 euro + 10,50 euro przewodnik + 1,5 euro słuchawki + 4 euro rezerwacja = 24 euro.

Pamiątki.

Magnesy: 1-2 euro.
Pocztówki: 0,30-0,60 euro.
Małe Limoncello: 4 szt. za 10 euro.
Różańce z Watykanu: 1-20 euro (zależy, jaki się kupi, czy w muzeum, czy przed nim)
Breloczki: 1-2 euro
Koszulki: ok. 5 euro.
Torby materiałowe: 5-10 euro.

Wyżywienie.

I tu zaczyna się zabawa, zbierałam wszystkie rachunki, by jak najlepiej pokazać Wam koszty w stolicy Włoch. Wszystko byłoby dobrze, mam pokaźny plik paragonów, jednak nie mogę zrozumieć, za co one są haha. Jednak postaram się wypisać to, co pamiętam.

McDonald: powiem szczerze, że Mac w Rzymie jest świetny! Frytki z cheddarem są dobre, choć osobiście wolę bez koszt to 2,60 euro. Najlepsze co można w nim kupić to Double Chicken BBQ, najlepszy burger ever, jest wielki i kosztuje tylko 2,30 euro. Codziennie są różne promocje, dzięki którym można kupić różne rzeczy za 1 euro np. shake, kulki z kurczaka itp. Oprócz tego wiele innych korzystnych ofert. Kolejną rzeczą warta polecenia jest gorąca czekolada z syropem do wyboru za 2,40 euro, jest duża, smaczna i z bita śmietaną. W wiecznym mieście bardzo ciężko dostać ciepłą herbatę jednak jest to możliwe w restauracji McDonald za 1,50 euro.

Supermarket: Bagietka 1,05 euro
Paczkowany ser gouda 1,55 euro
Paczkowana wędlina 1,98 euro
Chipsy Lay's 1,69 euro
Jogurty owocowe 2 szt. 0,85 euro
Woda mineralna 2L. 0,66 euro
Jogurt do picia 1,49 euro
Masło 12 kostek 1,91 euro
Pizza Margherita na kawałki 2,38 euro
Ciastka amaretto 3,60 euro
Piwo imbirowe 1,60 euro
Makaron 3,50 euro
Konfitura z fig 3,60 euro
Miód z eukaliptusa 0,98 euro

Restauracje: makarony były po 8- 16 euro, pizza 8 euro, woda mineralna 1-3 euro, tea freddo (włoski Lipton) 2 euro, herbata 3 euro, desery typu ciasta, lody, sałatki owocowe 5 euro.
Mam nadzieję, że ten post Wam się na coś przyda.
Miłego wieczoru.





środa, 24 kwietnia 2019

Promocje w Rossmannie

Cześć, w piątek 19 kwietnia ruszyły wielkie promocje w Rossmannie. Jak co roku, postanowiłam się na nie wybrać. Z reguły jestem fanką pielęgnacji, szczególnie azjatyckiej niż makijażu. Jednak postanowiłam, że chciałabym nauczyć się, wykonywać śliczne makijaże. Z racji, iż jestem bardziej niż początkująca, z pomocą przyszła moja przyjaciółka, która lepiej zna się na tym temacie. Z początku wybrałam kosmetyki, które chciałabym kupić, dodałam do koszyka i przed otwarciem sklepu je zamówiłam przez aplikację. W bardzo krótkim czasie przyszła wiadomość, że moje zamówienie czeka na odbiór. Odebrałam, porobiłam zdjęcia na bloga, po południu poszłam do sklepu jeszcze raz. I tak wyszło, że wybrałam sobie jeszcze dwie rzeczy. Jeśli jeszcze nie skorzystaliście z niej, to warto to zrobić, promocja trwa do 3 kwietnia.

Podczas drugiego razu w sklepie, skusiłam się na korektor Fit me od Maybelline. Mam go w kolorze nr 15, jest dość jasny, słyszałam, że jest całkiem niezły. Jego standardowa cena to 31,79 zł.
Po raz kolejny kupiłam moją ulubioną kredkę do brwi 2w1. Również z Maybelline, w kolorze medium brown.
Fixer od firmy AA. Pachnie pięknie i dobrze utrwala makijaż, choć bardzo długo zastyga, w dodatku jest bardzo mały. Normalna cena 19,99 zł.
 Byłam bardzo ciekawa, jak będzie wyglądał, rozświetlasz od Viva-A-Viva. Pierwszym rozczarowaniem była wielkość opakowania, ponieważ jest bardzo malutki. Nie jest jakoś specjalnie na pigmentowany. Na YouTube znajdziecie różne recenzje na jego temat, bo ja zbytnio się na tym nie znam. Cena to 12,99 zł.
Wybrałam do przetestowania serum do rzęs od Christian Laurent, które ma za zadanie stymulować wzrost naszych włosków. Miałam kiedyś serum z LashVolution i sprawdził się bardzo dobrze. Liczę, że ten też wykona swoje zadanie. Standardowo zakupiłam jeszcze balsam EOS, tym razem o smaku Honey Apple, pachnie i smakuje obłędnie! Dobrze nawilża usta, w przeciwieństwie do swojego poprzednika bez paseczków.
Kupiłam dwa opakowania brokatowo-metalicznych cieni do powiek z kolekcji Wibo Mood. Wybrałam oba kolory, choć z początku miałam kupić jeden kolor na wypróbowanie, jednak w tym złotym się zakochałam. Od dawna chciałam mieć brokat na powiekach i w końcu mam. Z tego, co słyszałam, jest to edycja limitowana, jednak polecam go wypróbować, cena to 16,99 zł bez promocji.

Miłego dnia.

piątek, 19 kwietnia 2019

Pocztówka z Rzymu.

Cześć, wróciłam z Rzymu tydzień temu, jejku właśnie sobie uświadomiłam, jak szybko mi ten czas zleciał. Jakoś nie miałam, kiedy zrobić zdjęcia, by wszystko ułożyć w jedną całość. Przyznam bez bicia, że nie mogłam się zmobilizować, ale zaczęłam walczyć z tym ! Będąc jeszcze w wiecznym mieście chciałam wstawiać bardzo dużo relacji na instagrama, jednak tego nie zrobiłam. Nie jestem jeszcze przekonana do mówionych relacji, a zdjęć kilka dodałam. Widział je ktoś ? Ledwo wróciłam, a już mam głowę pełną pomysłów na kolejną podróż.

Zawsze jak jestem w jakieś podróży, rozglądam się za potencjalnymi pamiątkami dla moich bliskich. Nie zawsze są to typowy magnes i pocztówka, ostatnio zaczęłam przywozić również lokalne przysmaki. Rzym można zwiedzać pod wieloma względami, odbywając kulinarną podróż, można zasmakować przepysznych dań z makaronu, panini, pizzy albo tiramisu. Wartym uwagi jest również alkohol. Wprawdzie próbowaliśmy tylko Limoncello oraz likiery, które były obłędne, jednak uważam, że Rzym ma więcej do zaoferowania. Dlatego kupiliśmy jako pamiątkę lokalne wina, likiery (jeszcze nie dotarł do mnie), wspomniane wyżej Limoncello. Po niżej zostawiam Wam zdjęcia wraz z opisem pamiątek, jakie przywiozłam ze sobą.

Standardowo po wyjeździe, na lodówce musi pojawić się nowa zdobycz w postaci magnesu. Tym razem wybrałam Usta Prawdy, Pizze, Forum Romanum, Koloseum, Watykan oraz jeden z kilkoma zabytkami. Jestem bardzo zadowolona z ich wyglądu. Pizza już wylądowała na mojej lodówce! A reszta powędruje do moich znajomych.
Tutaj zbliżenie na, niektóre magnesy.
Dla cioci wybrałam breloczek do kluczy, jednak w każdym kraju wyglądają tak samo.
Czy Wy też macie takie wrażenie?
Jako miłośniczka pocztówek, wybrałam malowane z najpopularniejszymi miejscami w Rzymie. Najbardziej podoba mi się z fontanną di Trevi. Jednak żałuję, że nie kupiłam jeszcze z Forum Romanum, bo była prześliczna.
Koloseum jedno z najbardziej rozpoznawalnych zabytków Rzymu. Znajdziemy go wszędzie na pocztówkach, magnesach, torbach, ściereczkach i wielu innych rzeczach. Ja wybrałam pocztówkę oraz magnesik. Jednak najlepszą pamiątką jest zdjęcie z polaroida z moim ukochanym.
Również w Eataly  kupiłam ciasteczka z amaretto dla mojej siostry, konfiturę z fig i kasztana. Wziełam na spróbowanie mały słoiczek miodu z eukaliptusa oraz makaron z dodatkiem chili.
Gdy byliśmy w Eataly, moją uwagę przykuł mały słoiczek z konfiturą z pomarańczy. W prawdzie chyba można dostać coś podobnego w Polsce.
Z alkoholi przywiozłam przepyszne Limoncello, taką włoską cytrynówkę. Oprócz tego kupiliśmy Fragolino, czyli truskawkowe wino musujące, podobno bardzo dobre. A dodatkowo mój tata polecił bardzo dobre Whisky. Podczas ostatniego spaceru po sklepikach, kupiliśmy jeszcze dla Sebka znajomych małe Limoncello w wersji mini 50 ml.
Lush był ostatnim przystankiem, od bardzo dawna chciałam go odwiedzić. Jednak w naszym kraju jeszcze jest niedostępny. Może zrobię osobnego posta o sklepie i jego produktach. Zdecydowałam się na przepiękną kulę do kąpieli dla mojej przyjaciółki o zapachu Twilight. Zapach bardzo długo się unosi, jest to delikatnie słodki zapach z nutką ostrego (tak mi się wydaje), moje ubrania z walizki przeszły jego zapachem. A dla siebie wzięłam kultowy scrub do ust, wydaje mi się, że jest o smaku gumy balonowej. Jest bardzo delikatny, w konsystencji przypomina zwilżony piasek, albo piasek kinetyczny.

Miłego dnia.




sobota, 6 kwietnia 2019

Sesja w Manufakturze

Cześć, chciałabym się z Wami podzielić efektami sesji zdjęciowej, która zrobiliśmy razem z fotografem w październiku lub listopadzie. Sesja wyszła bardzo spontanicznie. Umówiliśmy się w Manufakturze i postanowiliśmy działać. Nigdy nie miałam sesji w centrum handlowym przy tylu ludziach. Zabrałam tylko jeden strój, bo myślałam, że będzie na zewnątrz, jednak wyszła w środku. Zawsze nowe doświadczenie, warto takie gromadzić. Jeszcze nigdy tyle się nie śmiałam na sesji zdjęciowej, co na tej. Fotograf jest niesamowity. Okazało się, że pochodzi z Łodzi, jednak wyprowadził się do Chicago. Mam nadzieję, że spodobają Wam się efekty. Zapraszam na mojego instagrama oraz instagrama fotografa, by zobaczyć jego twórczość.

Już za pół godziny wyruszam w kierunku Warszawy, na lotnisko. Więc zapraszam do śledzenia mojej relacji w Rzymie.




Miłego dnia.

piątek, 29 marca 2019

Kino Kobiet - marzec

Cześć, miałam bardzo męczące dwa tygodnie. Przez ten cały strajk, jaki ma się odbyć w mojej szkole, jest jeden wielki cyrk. Musimy zdobywać nowe oceny, poprawiać stare, bo już po Świętach jest zakończenie roku. Musiałam się spiąć, bo został mi tylko tydzień do wyjazdu do Rzymu. Już nie mogę się doczekać, wyczekuje tego, jak małe dziecko Mikołaja haha.

Jak wiecie, chodzę z damską częścią rodziny na kobiece seanse w Heliosie. W tym miesiącu grali „Całe szczęście”, polska komedia romantyczna. W innych miastach kino dla kobiet jest lepiej organizowane, jest catering, striptizerzy, lepsze nagrody. Jednak nie ma co narzekać, bo w Łodzi jest kupa śmiechu. Na ostatnim spotkaniu została wylosowana moja ciocia do konkursu, jednak była zmęczona, przez co oddala mi i narzeczonej mojego brata los. Była konkurencja w parach, poszłyśmy obie na dół i okazało się, z przez 30 sekund musimy poprowadzić zajęcia fitness wraz z dwiema innymi parami. Śmiechu było co niemiara, każda dostała swoją nagrodę za uczestnictwo i mogłyśmy, wrócić na swoje miejsca. Po powrocie otworzyłyśmy nasze torebki prezentowe, a w nich ukazały się kosmetyki marki Oriflame. Ja otrzymałam peeling do ciała, maskę do stóp oraz voucher na wybrany zabieg w tej firmie. Pierwszy produkt to tak naprawdę żel pod prysznic, z drobinkami peelingu o zapachu lawendy. Jakieś wielkiej rewelacji nie ma, mowie to jako fanka peelingów. Maski do stóp jeszcze nie testowałam, wiec dużo nie mogę o niej powiedzieć, jedyne co wiem to, że kompletnie nie podoba mi się jej zapach. Został tylko jeden konkurs. Jak to bywa, na koniec zostały tylko warunki, by sprawdzić, ile pan ubrało się na konkretny warunek, w tym miesiącu była to zielona sukienka. Jednak w tym miesiącu się nie przebierałyśmy, bo nie miałyśmy czasu i odpowiednich ubrań. Jednak niektóre panie bardzo pomysłowo to rozegrały, a mianowicie założyły worek na śmieci zielony haha. Po rozdaniu nagród czekał na nas wyczekany film.

Moje wrażenia. Film był dość przewidywalny, może dlatego, że oglądam bardzo dużo produkcji tego gatunku. Oczywiście jak to w Polskich filmach nie mogło zabraknąć Tomasza Karolaka oraz Piotra Adamczyka, którzy grają na przemian w każdej kom.romantycznej, albo chociaż w większości. Scenariusz mimo zabawnych momentów i kwestii był również wzruszający, z pięknym przesłaniem. Jednak jakoś szalu nie było. Gdyby nie kino dla kobiet, to raczej nie wybrałabym się na ten film do kina. Lepiej oglądać filmy akcji lub fantastyczne, bo wtedy widać moc efektów specjalnych, których raczej w domu nie odtworzymy tak dobrze, jak to zdobi kino. Jednak film oceniam na 7/10, bo nie był zły.


Mój zestaw kosmetyków.
Jak zawsze, otrzymałyśmy zniżki na różne rzeczy.
Miłego wieczoru.

poniedziałek, 18 marca 2019

Stacja widzew.


Cześć, czy lubicie jedzenie, tak bardzo, jak ja ?
Ja to uwielbiam. Mogłabym non stop, czegoś próbować. Mój tata kiedyś był kucharzem, więc może to po nim mam zamiłowanie do próbowania różnych potraw, deserów. Gdy jestem w nowym miejscu, nie mogę się doczekać, aż coś dobrego zjem. Nie jestem wybredna, więc lubię różnorodność jedzenia. Odkąd zdecydowaliśmy się na wyjazd do Włoch, chodzi za mną pizza. W Łodzi na dzielnicy Widzew otworzono niedawno nową pizzerię. Idealnie się złożyło, stwierdziliśmy z Sebastianem, że ją przetestujemy. Miejsce, w którym została otworzona, było kiedyś sklepem spożywczym. Przerobili to w niesamowicie klimatyczne miejsce. Wchodząc do lokalu, widnieje piec, który jest ogrzewany drewnem, więc pizza smakuje inaczej. Wnętrze jest bardzo przytulne, wieszaki dla gości przypominają krzesełka, z sufitu zwisają designerskie lampy. Wybraliśmy miejsce w rogu, przy samym stanowisku pracy pizzermana. Obsługa była przemiła i potrafi doradzić. W ofercie mają burgery, zupy, desery oraz makarony, oczywiście pizzy nie zabrakło.

Wraz z ukochanym wzięliśmy jedną 40 cm pizze podzieloną na dwa zupełnie nowe dla nas smaki. Ja wybrałam pizze z kurczakiem terijaki, cebulą i szczypiorkiem, a on wybrał z pomidorem, papryczka chilli i cebulą. Przed podaniem naszego zamówienia, kelner przyniósł nam sosy wraz z kawałkami ciasta do spróbowania. Jest to rewelacyjny pomysł, goście mogą spróbować ciasta z sosami, a jednocześnie nic się nie marnuje, bo są robione z ciasta na pizze. Co do sosów to standardowo był czosnkowy, który był bardzo wyraźny w smaku oraz pomidorowy, również dobrze doprawiony.

Czas na pizze.
Samo oczekiwanie na posiłek nie było długie. Dostaliśmy nasze zamówienie bardzo szybko. Ciasto było cienkie i chrupiące, przez co bardzo szybko wsunęliśmy cala pizze. Mój wybór był bardzo dobry, choć mój ukochany wybrał lepsza. Jestem zaskoczona, jak dobra może być pizza z pomidorami. Pizzerman pytał nas, czy nie jest za mocno przypieczona, jednak była idealna. Po raz pierwszy udało mi się zjeść pizze za pomocą sztućców, zwykle jem rączką, bo nie potrafię utrzymać pokrojonych kawałków na widelcu. Tu było inaczej, nic nie spadało, ani nie spływało. Bardzo Wam polecam spróbować, jeśli będziecie kiedyś w okolicy. Za nasza pizze zapłaciliśmy 31 zł, co uważam, że nie jest zła cena w stosunku do jakości i smaku.
Niestety byliśmy tam wieczorem, więc wyszło ciemne zdjęcie.


 
Tak zaserwowano nam sosy.