poniedziałek, 19 marca 2018

Wycieczka metodyczna - dzień drugi - Berlin

Hejka, ostatnio pisałam o pierwszym dniu,a dziś opowiem o kolejnym. Drugi dzień spędziliśmy w stolicy Niemiec - Berlinie. To był dość męczący dzień i pełen zwiedzania. Śniadanie mieliśmy o 7:30,a o 8 mieliśmy wyjechać w drogę. Przejazd ze Słubic do granicy,zajmował nam 20-30 min. W trakcie drogi do Alexander Platz,mogliśmy oglądać niesamowite graffiti na części Muru Berlińskiego. Powiem szczerze,że niektóre robią mega wrażenie. Gdy dojechaliśmy na miejsce,zaczął się mój pilotaż. Miałam za zadanie doprowadzić przewodników do ich obiektów,w poprzednich latach była to dla mnie prawdziwa katorga. W tym roku bardzo chciałam go mieć,a nawet nie mogłam się doczekać. Jak człowiek może się zmienić w trzy lata. Oprócz doprowadzania,moim zadaniem było opowiedzieć o symbolach Berlina. Takim sposobem chcę się z Wami nimi podzielić,może o nich wiecie może nie.

Symbole Berlina: 
1. Ampelman - jest to człowiek światła,znajdziemy go tylko we wschodniej części stolicy. Ten radosny pan w kapeluszu,idący zamaszystym ruchem,powstał z powody ostalgi czyli tęsknoty za komunizmem.

2. Niedźwiadek - to niesamowite ile można znaleźć ciekawych,kolorowych niedźwiedzi w tym mieście. Nawet są makarony w kształt misiów haha. A są one popularne,ponieważ znajdują się na fladze i w herbie miasta.

3. Precle - nie spodziewałam się,że w Berlinie jedzą precle na słono,ja pamiętam precle polane lukrem kupowane w piekarence. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie,jak tam możemy znaleźć posypane solą,sezamem,pestkami dyni,polane serem czy czekoladą.

Berliner Dom.

Wracając do mojego pilotażu na Aleksander Platz oglądaliśmy Czerwony Ratusz,Kościół Mariacki,Wieżę Telewizyjną,po niej przeszliśmy dalej na dworzec kolejowy,by nasi koledzy z młodszych klas też mogli się uczyć,a następnie poszliśmy pod zegar Uranium. Szkoda mi,że nie mieliśmy czasu na robienie zdjęć,ale nie załamuję się bo zamierzam tam wrócić w czerwcu albo w wakacje. Po tym miejscu przeszliśmy do Muzeum Egipskiego oglądać wystawy.  Oprócz spaceru po obiekcie dostaliśmy zadanie stworzenia promocji popiersia Nefertiti,ale zanim to zrobiliśmy trzeba było ją znaleźć. Budynek miał 3 piętra,więc można było trochę spędzić tam czasu.Na mnie nie zrobiły one wrażenia,ponieważ jak byłam mała byłam w Egipskim Muzeum w Egipcie i tam bardziej mi się podobało. Po tym poszliśmy w stronę Berliner Dom,jest to przepiękna katedra,jestem zachwycona jej architekturą,która przykuwa uwagę. Następnie mieliśmy dość długi spacer ok.9 przecznic aż do Bramy Brandenburskiej. Spodobała mi się,ale tak jak w przypadku placu nie mieliśmy czasu na zdjęcia, i tu mój pilotaż się skończył,trwał on ok 3,5 godziny więc dość sporo. Po mnie była moja przyjaciółka,która zabrała nas pod Parlament,pomnik zmarłych Żydów,który swoją drogą jest genialnym labiryntem i miejscem do zdjęć,po nim doszliśmy do najbardziej ruchliwego placu jakim jest Plac Poczdamski. Ostatnim przystankiem naszego zwiedzania stolicy,był przejazd metrem i czas wolny trwający 30 min. Większość z nas poszła do Primark'u,ale mieliśmy za mało czasu. Jedyne co udało mi się kupić to zapach do pokoju. Następnie wróciliśmy do naszego miejsca zakwaterowania.

 Gmach Parlamentu Rzeszy.
 Kościół Mariacki i Wieża telewizyjna.
 Udało mi się zrobić zdjęcie bez ludzi w tle.
Takie piękne muzeum znajdowało się obok muzeum egipskiego.
Dobrej Nocki.

sobota, 17 marca 2018

Wycieczka metodyczna - pierwszy dzień

Hejka.
Wiem,że spory okres czasu mnie nie było,mój plan dodawania postów co dwa dni nie wypalił,niestety. Jak pewnie wiecie bądź nie co roku mam wycieczki metodyczne,podczas których musimy zaliczać przewodnictwo oraz pilotaż. W tym roku nasza wycieczka trwała 4 dni i podczas niej jeden dzień spędziliśmy na targach ITB w Berlinie,ale po kolei. Wycieczka zaczęła się o 6:00 w środę 7 marca,pierwszym naszym przystankiem był Poznań. Udaliśmy się na zwiedzanie Portu lotniczego Ławica. Co zabawne jedna z moich przyjaciółek pomyślała,że będziemy tam oglądać rybki. Weszliśmy do budynku,jeden z młodszych kolegów opowiadał nam o tym miejscu,a następnie zostaliśmy podzieleni na 2 grupy. Mieliśmy przemiłą przewodniczkę,która opowiadała z taką pasją,że miło było słuchać. Podawała nam różne ciekawostki dotyczące co ludzie przewożą,gdzie to ukrywają i inne takie.Dowiedziałam się,że co któraś losowa osoba może zostać,sprawdzona nawet jeśli bramka nie zapika. Pokazała nam strefę biznes,koszt takiej wyciszonej strefy z fotelami, telewizorami, przekąskami w Poznaniu kosztuje 61zł z groszami,więc każdy za opłatą może się tam udać. Vip kosztuje 350zł jeśli dobrze pamiętam cenę i w tym zakresie do samolotu wiezie nas najnowszy mercedes,którego wymieniają co 3 miesiące. Oprócz tego mamy catering i panią,która będzie nam pomagać w razie potrzeby. To również każdy może wykupić,w porównaniu do Okręcia gdzie koszt Vip'a kosztuje ponad tysiąc zł,w Ławicy można sprezentować komuś takie udogodzenie. Po zwiedzaniu,mieliśmy pokaz pirotechniczny,gdzie pokazywali nam sprzęt jaki używają do zostawionego bagażu. Ostatnią atrakcją i chyba największą był pokaz psów tropiących. Dziewczyny były zachwycone bo,która nie lubi czteronożnych słodziaków. Następnie udaliśmy się na rynek,gdzie trochę pospacerowaliśmy, dowiedzieliśmy się ciekawych informacji dotyczących fonntan oraz ratuszu. Następnie mieliśmy zapewniony seans w Muzeum Rogali. Pierwszy raz w moim życiu "muzeum" mnie tak wciągnęło! Pokaz gwary Poznańskiej,do tego uczestnictwo w robieniu rogali oraz masa śmiechu zapewniona przez pracowników. Jeśli nigdy tam nie byliście to z całego serca Wam polecam. Zaraz po pokazie wyjechaliśmy w dalszą drogę do miejsca zakwaterowania. O dziwo dotarliśmy na miejsce o dobrej godzinie,wszyscy byliśmy w szoku. Zawsze się spóźnialiśmy,a tu taka zmiana ? I tym sposobem nastała pierwsza przeszkoda,a mianowicie okazało się,że nie ma dla nas miejsca pomimo rezerwacji. Pracownicy "hotelu" zapomnieli,że będą mieli 3 grupy i powstał wielki problem. Siedzieliśmy w autokarze coś ok.godziny lub troszkę dłużej,po czym łaskawie pozmieniali ustawienia pokoi i mogliśmy iść na stołówkę zjeść obiadokolację. Ale żeby nie było za łatwo, pracownicy nie pokazali nam drogi do niej,nasza stołówka była w osobnym budynku przy uwaga,cmentarzu. Jedzenie w niej było okropne,jak ja zazwyczaj jem wszystko i nie wybrzydzam bo tak zostałam nauczona,nie byłam chętna do jedzenia. Po posiłku mogliśmy udać się do naszych pokoi typu studio,gdzie okazało się,że nasza łazienka wygląda jak jakaś rzeźnia w nie najlepszym stanie i czystości,a największym hitem były jej drzwi,które były od połowy przeszklone. Tak nam minął pierwszy dzień naszej wycieczki.



Dobrej Nocy.


środa, 14 marca 2018

Nowości kosmetyczne

Hejka,
Ostatnio intensywnie myślałam nad jakąś zmianą,najłatwiej jest mi zmienić kolor włosów i tak o to zaczęłam, przeglądać strony z inspiracjami. Gdy byłam w przedszkolu miałam śliczne jasne włosy,zawsze chciałam mieć takie z powrotem i to jest ten moment. Wreście zdecydowałam się rozjaśnić całe moje włosy na bardzo jasny blond. Miałam iść do fryzjera by on mi to zrobił,ale za moją długość zawołali oni 150-200zł. Nie lubię przepłacać,a moja mama od 20 lat sama sobie farbuje włosy więc postanowiłam,że oddam się w jej ręce. Weszłam na aplikację Rossmann i poczułam jakby mi czytali w myślach. Trwa właśnie promocja 2+2gratis. Pomyślałam,że to dobra okazja i poszłam kupić rozjaśniacz,szampony i olejek do włosów. Promocja obejmuje 4 inne produkty,nie można wziąć 2 takich samych odcieni farby niestety. Oszczędziłam połowę kwoty jaką miała bym wydać,zamiast 60 zapłaciłam 30zł a 2 produkty mam gratis. W prawdzie jeszcze nie zmieniłam mojego koloru włosów,ale mam zamiar zrobić to jutro. Mam zamiar pokazać Wam jak wyglądałam przed i po. Oprócz tego opowiem Wam,w jakiej kondycji będą moje włosy i jak się sprawdzi olejek.
Zaplanowałam kilka kolejnych postów z mojej wycieczki metodycznej,o której opowiem Wam w kolejnych postach.
 Ten produkt nie kupiłam w Rossmannie,natomiast w Biedronce za nie całe 13 zł. Jest to nawilżający krem-sorbet do twarzy. I powiem wam,że nie miałam lepszego produktu do twarzy,w prawdzie ma on tylko 50 ml,ale jest bardo wydajny. Zapach ma nieziemski,mogła bym go cały czas wąchać haha. Moja twarz jest dość sucha po zimie,a w szczególności po wycieczce gdzie zmarzła. Posmarowałam nim buzie dwa razy i nie mogłam uwierzyć jaka jest gładka i mięciutka. Z całego serduszka polecam ten krem,nie jest to sponsorowane czy coś,t moja własna opinia. Wgl pierwszy raz zetknęłam się z tą firmą,widziałam jej produkty wcześniej,ale nie wzbudziły większego zainteresowania w moich oczach.
Oprócz tego kupiłam dwa szampony z Head&shoulders wiem,wiem nic ciekawego w szamponach nie ma. Używałam już wcześniej tej firmy,ale chciałam wypróbować tego pomarańczowego,ponieważ podobno ma on pomóc na wypadające i łamiące się włosy. Jak to będzie wyglądało w praktyce? Przekonamy się.

 Kupiłam olejek kokosowy za 14,99 zł, pachnie przepięknie jeśli ktoś lubi zapach kokosowy. Wiem,ze nie wszyscy przepadają za tym zapachem. Moje włosy po ombre są dość słabe,więc często używam różnych olejków do tego. Tego jeszcze nie miałam,ale mam nadzieję,że będzie mi dobrze służył.
 Podczas moich ferii zimowych,postanowiłam zrobić sobie żelowe paznokcie. Wyszły ładnie,byłam mega zadowolona z siebie,ale to co stało się z nimi potem to tragedia. Od tamtej pory nie mogę zapuścić paznokci,łamią się, rozdwajają i wszytko na raz. Jak już byłam w w sklepie to pomyślałam,że poszukam jakieś dobrej odżywki czy olejku. Chcę,doprowadzić je do normalnego stanu sprzed żelu. Zwróciłam uwagę na serum regenerujące z Evree, ma w sobie olejki: z oliwy,winogron,makadamia,ostropestowi,avocado,abisyński,argonowy oraz jojoba. Taka mieszanka nie powinna być zła,od dziś zacznę jej testowanie. Kiedyś używałam Regenerum,ale chciałam spróbować czegoś nowego.
 Ostatnią rzeczą jest rozjaśniacz o kolorze 13-5 platyna. Mam nadzieję,że uda mi się osiągnąć zamierzony cel. O zmianie napisze osobny post,tak jak wcześniej wspominałam.
Miłego wieczoru.




niedziela, 18 lutego 2018

Luna play- szczoteczka soniczna

Hejka.
Za szybko mi te ferie zleciały,pewnie jak każdy wolała bym by trwały zdecydowanie dłużej. Męczy mnie ta szkoła i ludzie w niej. Wolała bym iść do pracy albo cofnąć się do gimnazjum. To miejsce jest okropne,jeszcze jak pomyślę,że mam do zaliczenia zaległe testy i kartkówki to chce mi się płakać. Dość już o moim smutku,chcę Wam opowiedzieć dziś o prezencie,który wybrałam na święta. Nie chciałam wcześniej pisać tego posta,ponieważ chciałam sprawdzić jak się sprawdza. A mam na myśli szczoteczkę soniczną z Foreo, Lunę Play. Jest to mniejsza wersja popularnej teraz Luny Mini 2. Wiele osób na Instagramie, YouTube i innych social medias opowiadali o tej szczoteczce. Miałam ochotę ją wypróbować,ale nie chciałam wydawać ok 500/600 zł na rzecz,która może mi się znudzić lub nie działać. Postanowiłam zakupić Lunę Play za 170zł. Zakupiłam ją na allegro, była w zestawie z małymi 15 ml żelami do mycia twarzy na dzień i na noc. Opakowania są dość małe,ale jak dla mnie są wydajne. Zestaw jest z kolekcji Get Up & Glow. Z początku chciałam zamówić to ze strony producenta akurat była dodatkowa przecena,ale po zatwierdzeniu koszyka i kodu rabatowego nagle przychodziła duża kwota za przesyłkę,która niby jest darmowa. Dlatego też w końcu zdecydowałam się na Allegro. Przesyłka idzie z zagranicy, a doszła mi następnego dnia albo po 2 dniach. Więc przesyłka była rewelacyjnie szybko. Cieszę się,że zdecydowałam się na Lunę Play, jest dla mnie idealna.
Jak używać szczoteczki sonicznej:
1.Zwilżamy naszą skórę i szczoteczkę wodą.
2. Nanosimy na nią ulubiony żel do mycia twarzy albo żel z zestawu.
3. Masujemy skórę okrężnymi ruchami.
4. Myjemy szczoteczkę po oczyszczaniu.
5. Gotowe możesz się cieszyć gładką i czystą skórą.
W zestawie dostajemy dwa żele 15 ml na dzień (pomarańczowy) i na noc (niebieski). Do gustu przypadł mi ten na dzień, pachnie bardzo przyjemnie,delikatnie owocami. Na stronie producenta jest napisane "natychmiast odświeża skórę, a składniki odżywcze probiotyków jogurtowych nawilżają i chronią skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi." Zgadzam się z tym,że moja skóra jest odświeżona i odżywiona. Zamierzam zakupić sobie ten żel jeśli znajdę go bez tego drugiego. Co do żelu na noc,pachnie mniej przyjemnie i ma drobinki jakby peelingujące. Producent przedstawia je tak " przemienia się w aksamitne mleczko wzbogacone pyłem meteorytowym, aby głęboko oczyścić i usunąć wszelkie zanieczyszczenia oraz pozostałości makijażu." Jest w porządku,ale nie chciała bym go kupić ponownie bo nie widzę w nim rewelacji.
Tak wygląda moja szczoteczka,jest mniejsza od dłoni,ale nie ma problemu z jej trzymaniem podczas mycia. Przyjemnie masuje naszą skórę twarzy,przez co pielęgnacja staje się przyjemnością. Takie masaże potrafią ujędrniać naszą skórę. Bardzo łatwo zmywa się z niej brud,wystarczy włożyć ją pod biedzącą wodę i umyć mydełkiem. Po jej używaniu czuję jak moja skóra jest dobrze oczyszczona i taka delikatna. Podczas pierwszego użycia zdziwiłam się,że mam taką brudną buzie a wcześnie ją oczyszczałam. Możecie na szczoteczkę używać tak jak wyżej pisałam ulubionego żelu,żelu z zestawu albo ja czasami robię takie dwa w jednym i używam peelingu,ale w tym przypadku gorzej się szczoteczkę czyści. Jak najbardziej ją polecam,jeśli jesteście osobami,które lubią nowości do pielęgnacji to może warto tego spróbować ?

wtorek, 13 lutego 2018

Moje ferie

Hejka,moje ferie się skończyły,a dziś chciała bym Wam o nich opowiedzieć. W tym roku nigdzie nie wyjechałam,zresztą jak zawsze. Chciałam poleniuchować z moim ukochanym w domciu. Pierwszy tydzień leżeliśmy w moim domciu,natomiast w drugim postanowiliśmy się trochę poruszać. Praktycznie codziennie o 12 jeździliśmy na lodowisko "Bombonierka" w Łodzi. Co roku kilka razy się tam wybieramy,ale w tym roku chcieliśmy nauczyć się czegoś więcej niż jazdy prosto. Mój przyjaciel świetnie jeździ na rolkach,więc mu robienie trików nie sprawiało problemu. Ja natomiast chciałam się tylko nauczyć jeździć tyłem. W prawdzie coś tam próbowałam,ale za każdym razem bałam się,że w kogoś uderzę. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. czasem pod wieczór chodziliśmy jeszcze na basen,ponieważ zakochaliśmy się w saunie. Nie ma dla nas znaczenia jaka to będzie,ponieważ każda sauna działa dobrze dla ciała. Lubię uczucie ciepła,więc sauna jest teraz dla mnie idealnym miejscem na te zimne,zimowe dni i wieczory. Miałam w planach więcej rzeczy do roboty,ale wyszło jak zawsze tylko na chęciach. Przynajmniej udało mi się odpocząć. A teraz mam masę rzeczy do zaleczenia i nadrobienia w szkole,ponieważ przed feriami się rozchorowałam. Oprócz tego nadrobiliśmy nasze seriale a mianowicie Arrow'a i The Flash'a. Zgodnie z misiem stwierdziliśmy,że ten sezon Flasha jest zdecydowanie lepszy od jego przyjaciela Zielonej Strzały. Chciałam pisać posty co dwa dni,ale nie widziałam sensu w pisaniu skoro i tak siedziałam większość czasu w domciu. A czy Wy mieliście już ferie ? Jak je spędziliście lub zamierzacie spędzić ?
Miłego Wieczoru.


poniedziałek, 5 lutego 2018

Kino na obcasach-luty

Hejka.
Jeśli jesteście moimi czytelnikami,to zapewne czytaliście już posta o kinie na obcasach. Na poprzednim seansie niestety nie mogłam się zjawić, choć bardzo żałowałam. W tym miesiącu w Łódzkim Multikinie odbyła się taka impreza niestety po raz ostatni. Silver Screen zrezygnował z seansów tylko dla pań, choć moim zdaniem było to, naprawdę dobrym pomysłem. Wraz z kobieca stroną mojej rodzinki postanowiłyśmy, w marcu wypróbować kino dla kobiet w Heliosie. Bardzo się cieszę z takiej opcji, ponieważ wolę Helios'a zamiast Multikina. Z tego co widziałam,to wiele partnerów z poprzedniego kina przeszło do Heliosa. Nie mogę się tego doczekać i na pewno napiszę tu moje wrażenia. A w tym miesiącu byłyśmy na filmie pt; "Plan B", historia byłą wzruszająca, w kilku momentach zabawna,ale to tyle. Film mi się nie podobał,przez większość filmu zastanawiałam się o co dokładnie chodzi i koniec nastał za szybko. Co prawda jest on bardzo życiowym filmem,ale nie przypadł mi do gustu. Jeśli mieszkacie w Łodzi macie szansę na kino dla kobiet w kinie Helios, ponieważ to wydarzenie u nich jest 21 lutego. Nie będę opisywała całego filmu,bo może ktoś z Was zamierza go obejrzeć. W każdym razie to pokazy przed seansem były bardzo przyjemne, zawsze są konkursy,losowania,w których możemy zgarnąć bardzo fajne nagrody.Podczas tej edycji udało mi się wylosować książkę pt; "Jesteś Moja". Na razie nie mam czasu na jej przeczytanie.
Ktoś z Was czytał, co o niej sądzicie ?
Jak przeczytałam tytuł tej książki, myślałam,że jest to romans. Nic bardziej mylnego jest to historia o kobiecie,która w akcie desperacji porywa obcej kobiecie dziecko i wychowuje je. Udaje jej się przez 20-ścia lat dotrzymać tajemnicy. Jest to opowieść o utracie i nadziei, oraz o tym jak jedna decyzja może odmienić życie innym ludziom.
Dostałyśmy takie indyjskie jedzenie, na poczęstunek przed filmem. Niestety nie pamiętam, co dokładnie dostałyśmy,ale to brązowe było pikantne a czerwone było bardzo dobre. To czerwone to podejrzewam,że butter chicken czyli kurczak grillowany w piecu Tandoor w pomidorowo-maślanym sosie z dodatkiem śmietany. Takie dobroci można dostać w restauracji Ganesh w Łodzi.
Miłego Dnia.




czwartek, 1 lutego 2018

Kolejny dzień

Hejka.
Zaczęły mi się ferie, a ja nadal nie jestem w pełni zdrowa. Został mi jeszcze kaszel, ale na szczęście mogę już opuszczać moje łóżko. Dzięki chorobie mogłam, nadrobić zaległości w Naruto (jupi). Stwierdziłam,że nie chcę marnować ferii tylko na lenistwo,które w dużym stopniu mi towarzyszy. Dlatego każdego dnia uczę się kilku nowych słówek z języka angielskiego. Nie jestem w nim jakoś dobra a wręcz uważam,że słabo u mnie z tym językiem. Mam nadzieję,że to się poprawi. Na pewno przydał by mi się na wakacyjny wyjazd. Wczoraj wieczorem jak rozmawiałam z ukochanym, wybieraliśmy kierunki gdzie polecimy na wakacje. Marzy mi się odległy, rajski kierunek jak Malediwy,Dominikana,Bali czy też Tajlandia. Mój skarb nie jest przekonany, więc wybraliśmy,że polecimy do Egiptu. Ja w Egipcie już byłam, jak chodziłam jeszcze do podstawówki i nie mogę się doczekać by zobaczyć ten niesamowity kraj po raz kolejny. Właśnie podczas podróży po tym państwie, zdecydowałam się by kształcić się w kierunku turystycznym. Jak wybierałam wycieczkę, wróciło do mnie wiele wspaniałych wspomnień. Bardzo fascynuje mnie starożytny Egipt. Faraonowie, bogowie cała ta cywilizacja jest niesamowita. Jak pojedziemy, to na pewno na blogu pojawi się relacja z  tego wyjazdu. Zamierzamy udać się na nurkowanie głębinowe,którego już próbowałam i było genialnie choć strój był dla mnie za duży. Może poszukam zdjęć z tego wyjazdu i zrobię takie zestawienie po latach. Od mojego pobytu tam minęło już 8 lat! Jak ten czas szybko leci.
Tak wyglądałam 8 lat temu. Pamiętam,że byłam niezadowolona bo mama kazała mi pozować a już mi się nie chciało.

W poniedziałek jak poczułam się lepiej, wyszłam do Rossmanna. Miałam ochotę przetestować jakieś nowe kosmetyki i padło na pomadę do brwi z Wibo oraz na zestaw ala Kylie od Lovley K-lips. Powiem Wam,że jestem zadowolona z tych produktów, ale do pomady nie umiem się przyzwyczaić. Odkąd zaczęłam malować brwi to używałam kredki z Maybelline. W zupełności mi wystarczała, gdyż nie mam zdolności do robienia makijażu. Chciała bym się nauczyć tego,ponieważ przydało by mi się na sesje zdjęciowe albo na różnego typu wyjścia. Co do zestawu z Lovley jest mega, swojego czasu chciałam kupić od Kylie, ale przeszła mi ta myśl. Cieszę się bo ten produkt jest dużo tańszy ok.25 zł a jest naprawdę dobry i jego kolor również jest prze śliczny. Ja kupiłam kolor Candy Shop i jest to taki chłodny nude. Chciałam coś delikatnego i na co dzień i sprawdza się cudownie.
Miłego Dnia.